Odrobina ciepła, odrobina miłości – „Jeżycjada” Małgorzaty Musierowicz


Kiedy mam gorszy humor albo zbyt dużo dzieje się w moim życiu lubię zaszyć się na pół godziny sam na sam z książką i kubkiem herbaty. Wybieram wówczas powieści, które epatują dobrem. Takie, po przeczytaniu których na mojej twarzy przez dłuższy czas gości uśmiech. Niestety, powieści dla dorosłych często pełne są przemocy, zagadek, dziwnych intryg lub kłamstw. Z tego względu często sięgam po książki ze swojego dzieciństwa lub okresu nastoletniego. Jedną z moich ulubionych serii literackich jest Jeżycjada autorstwa Małgorzaty Musierowicz. Właśnie skończyłam czytać dwudziestą drugą część rodzinnej sagi Borejków i postanowiłam Was zachęcić do lektury książek z tej serii.

Fabuła

Jeżycjada to taka trochę telenowela obyczajowa tylko w formie literackiej. W poszczególnych częściach cyklu opisane są losy poszczególnych członków rodziny Borejków lub ich przyjaciół. Niemal w każdej książce znajdziemy rozbudowany wątek miłosny, chociaż poruszane są także inne problemy młodych ludzi. Akcja powieści rozgrywa się głównie w Poznaniu lub jego okolicach. Poszczególne tomy są wprawdzie od siebie niezależne, jednak autorka w kolejnych częściach cyklu chętnie nawiązuje do wcześniejszych wydarzeń lub postaci, więc warto czytać poszczególne książki chronologicznie.

Co jest w niej takiego niezwykłego?

Zdaje sobie sprawę, że opis fabuły może nie brzmieć zbyt zachęcająco. Do tego te dziwne tytuły poszczególnych części… Przyznam szczerze, że sama miałam duże opory przed sięgnięciem po powieści z tego cyklu, mimo że „Kłamczucha” i „Żaba” były na liście lektur, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej i gimnazjum. Wówczas wolałam książki, w których poruszane były prawdziwe problemy młodzieży, a nie jakieś cukierkowe opowieści o idealnej rodzince. Wszystko zmieniło się, gdy byłam w liceum. Wówczas uświadomiłam sobie, że na świecie jest tyle zła, przemocy, biedy i samotności, że nie warto dokładać sobie negatywnych emocji jeszcze poprzez lekturę. Sięgnęłam więc po Jeżycjadę, która jakoś mimowolnie kojarzyła mi się z ciepłem, miłością i dobrymi relacjami międzyludzkimi. Chyba nie muszę dodawać, że przepadłam i w ciągu kilku tygodni przeczytałam wszystkie tomy, które zostały wydane. Co więcej, zainteresowały mnie losy poszczególnych bohaterów, którzy stali się moimi papierowymi przyjaciółmi. Nic więc dziwnego, że nawet teraz, po wielu latach od przeczytania pierwszego tomu, ciekawa jestem, jak im się wiedzie. Z tego względu z wypiekami na twarzy sięgam po każdą nową część cyklu. 
Źródło: Oficjalna strona Małgorzaty Musierowicz

Dlaczego warto przeczytać?

To że ja zaczytuje się w powieściach dla młodzieży nie znaczy, że i Wam ten cykl przypadnie do gustu. Niemniej jednak uważam, że warto po niego sięgnąć niezależnie od wieku. Młodzież będzie miała niepowtarzalną okazję przekonać się jak powinna funkcjonować rodzina, w której wszyscy członkowie się kochają i stanowią dla siebie wsparcie. Z kolei dorośli być może zatęsknią to takiego modelu rodziny i będą chcieli zaimplementować go w swoich domach. Oczywiście wizja idealnej familii to nie jedyny powód, dla którego warto sięgnąć po Jeżycjadę. Powieści z tej serii charakteryzuje także duża doza ciepła oraz dobrego humoru. Niektóre postaci są tak barwne, że nie sposób się nie uśmiechnąć, kiedy czyta się o ich przygodach. Z drugiej jednak strony należy mieć na uwadze, że wiele tomów powstało w czasach PRL-u, kiedy realia życia były nieco inne. To może stanowić problem szczególnie dla współczesnych nastolatek. Wydaje mi się jednak, że uniwersalizm poruszonych w tych częściach problemów, uczuć i emocji jest na tyle duży, że nikt nie będzie miał trudności z odbiorem tych powieści.
Źródło: Oficjalna strona Małgorzaty Musierowicz

A może jednak nie?

Przyznam szczerze, że najwięcej uroku mają najstarsze części powieści. Te nowe wydają się trochę zbyt patetyczne jak na współczesne realia, a i przedstawione w nich postaci oraz wydarzenia zdają się nie przystawać do stylu życia nastolatków w XXI wieku. To powoduje, że wiele niegdysiejszych fanek Jeżycady zaczyna ją dość mocno krytykować. Zgadzam się z wieloma zarzutami dotyczącymi sposobu kreowania przez Małgorzatę Musierowicz nowych postaci oraz ich losów. Niemniej jednak nie zapominajmy, że Jeżycjada to nie serial paradokumentalny, w którym z ukrytej kamery podglądamy życie jakieś rodziny. Miejmy na uwadze, że jedną z ról literatury jest krzepienie serc oraz propagowanie właściwych wzorców zachowań. W związku z tym, nic dziwnego, że bohaterowie sagi są, jak na dzisiejsze realia, zbyt elokwentni, religijni czy rodzinni.

Mam nadzieję, że moja misja propagowania Jeżycjady zakończy się sukcesem i chociaż część z Was podejmie próbę jej lektury. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o autorce lub poszczególnych tomach to wszelkie informacje znajdziecie na oficjalnej stronie Małgorzaty Musierowicz. Z kolei streszczenia konkretnych części sagi znajdziecie na Wikipedii

A może ktoś z Was już czytał te powieści? Jakie macie refleksje po lekturze?

Komentarze

  1. Uwieeeelbiam Jeżycjadę... W te wakacje byliśmy w Poznaniu i odwiedziliśmy Jeżyce, czyli tę dzielnicę w której rozgrywa się większość powieściowych scen... Jakbyś była zainteresowana to zostawiam link do tego wpisu: http://allthesensesbymm.blogspot.com/2018/08/10-rzeczy-ktore-zrobilismy-w-poznaniu.html Samą Jeżycjadę też już polecaliśmy http://allthesensesbymm.blogspot.com/2018/06/ciotka-zgryzotka-czyli-najnowsza.html Pozdrawiamy :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę podróży :) Ja (wstyd się przyznać) w Poznaniu nigdy nie byłam :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoimi uwagami :)